Przypadki klientów

Ukryte haczyki w umowach na prąd - jak firmy chronią się przed stratami

23.09.2025 Administrator 105 wyświetleń

Gwarancja stałej ceny energii, bez kar umownych, oferta bez haczyków – takie hasła kuszą na każdym kroku. Brzmi świetnie, prawda? Problem w tym, że diabeł tkwi w szczegółach, a dokładniej – w zapisach umownych, których większość klientów nigdy nie czyta.

Rzadko kiedy firma państwowa złoży tak dobrą ofertę jak mała prywatna spółka. I nie jest to przypadek. Analiza rzeczywistych dokumentów pokazuje, że zarówno małe firmy, jak i duże koncerny mają swoje sposoby na uniknięcie strat – często kosztem klienta.

Małe firmy energetyczne – łatwy zarobek, szybka ucieczka

Prywatne spółki energetyczne działają według prostego modelu biznesowego. Kupują prąd na giełdzie lub kontraktują dostawy z wyprzedzeniem, a następnie sprzedają klientom z marżą. W czasach, gdy ceny energii spadają, każdy nowy kontrakt oznacza łatwy zarobek.

Problem pojawia się, gdy ceny gwałtownie rosną. I tu wchodzą do gry sprytne zapisy umowne.

Jedna z firm w swojej umowie zastrzega sobie prawo do jednostronnego wypowiedzenia kontraktu "z ważnych przyczyn finansowych lub strategicznych". Co to oznacza w praktyce? Gdy firma przestanie zarabiać na umowie, może po prostu z niej zrezygnować z trzymiesięcznym wypowiedzeniem. Ty zostajesz bez prądu, a firma bez strat.

Jeszcze bardziej kontrowersyjny jest zapis o możliwości zmiany formy prowadzenia działalności. Jeśli spółka przekształci się w inną formę prawną, automatycznie może rozwiązać wszystkie umowy. To skuteczna metoda na uniknięcie nieopłacalnych kontraktów – wystarczy założyć nową firmę i zacząć od nowa, zostawiając klientów z niczym.

Duże koncerny też mają swoje sposoby

Wydawałoby się, że duże państwowe firmy są bardziej stabilne i godne zaufania. W końcu nie znikną z dnia na dzień. Rzeczywistość pokazuje jednak, że i one zaczynają się zabezpieczać przed stratami – tyle że robią to subtelniej.

W ofercie jednego z największych graczy na rynku – narodowego sprzedawcy, dystrybutora i producenta prądu obsługującego kilka milionów odbiorców – znajdziemy zapis o możliwości zmiany ceny przy "znaczących zmianach notowań na Towarowej Giełdzie Energii".

Co ważne, to zapis jednostronny. Tylko sprzedawca może zmienić cenę – klient takiego prawa nie ma. Firma może podwyższyć stawki z trzymiesięcznym wypowiedzeniem, ale jeśli ceny na giełdzie spadną? To już Twój problem. Masz gwarancję niezmienności ceny... obok zapisu pozwalającego firmie uciec z tej gwarancji.

Prosumenci pod ostrzałem – płacisz więcej za własny prąd

Szczególnie kontrowersyjne są zapisy dotyczące właścicieli instalacji fotowoltaicznych. W czasie, gdy rząd promuje odnawialne źródła energii i zachęca do instalowania paneli słonecznych, jedna z dużych państwowych firm postanowiła... ukarać prosumentów.

W jaki sposób? Doliczając dodatkowe 49 złotych do każdej megawatogodziny (MWh) zakupionego prądu przez klientów z mikroinstalacjami.

Nie przeczytasz dokładnie umowy, podpiszesz kontrakt na 3 lata i nagle okazuje się, że za każdą MWh płacisz 49 zł więcej niż deklarowana cena bazowa. To nie tylko wydłuża czas zwrotu inwestycji w fotowoltaikę, ale też podnosi realne koszty całej umowy.

Paradoks? Właściciele paneli słonecznych płacą więcej za prąd niż zwykli odbiorcy. Kompletne zaprzeczenie idei rozwoju OZE.

Dlaczego firmy uciekają od umów?

Mechanizm jest prosty. Małe firmy energetyczne często nie zabezpieczają się odpowiednio na przyszłość. Kontraktują prąd na krótkie okresy lub w ogóle tego nie robią, licząc na stabilne ceny. Gdy rynek się zmienia, wolą zrezygnować z klientów niż ponosić straty. Zamykają działalność, otwierają nową spółkę i zaczynają od nowa.

Duże koncerny państwowe tradycyjnie realizowały umowy zgodnie z ich zapisami, nawet gdy było to nieopłacalne – w końcu nie wypadało, żeby państwowa firma oszukiwała obywateli. Teraz jednak i one wprowadzają zapisy pozwalające ograniczyć straty. Różnica polega na tym, że dużej firmy nie można po prostu zamknąć – można jedynie ograniczyć szkody. Twoje szkody.

Na co zwracać uwagę przed podpisaniem umowy?

Zanim złożysz podpis, dokładnie przeczytaj umowę i zwróć szczególną uwagę na kilka kluczowych elementów:

  • Jednostronna zmiana ceny – czy sprzedawca może zmienić cenę przy zmianie warunków rynkowych? Jeśli tak, a Ty takiego prawa nie masz, to nie jest uczciwa gwarancja stałej ceny.
  • Zmiana formy prawnej – unikaj firm, które zastrzegają sobie prawo do przekształcenia działalności z automatycznym rozwiązaniem umów. To furtka do ucieczki.
  • Dodatkowe opłaty dla prosumentów – jeśli firma dolicz ekstra za posiadanie fotowoltaiki, to sygnał ostrzegawczy. Taka firma nie wspiera OZE – wykorzystuje właścicieli instalacji.
  • "Ważne przyczyny finansowe" – każdy zapis pozwalający firmie wypowiedzieć umowę z powodów finansowych to czerwona flaga.

Podsumowanie

Prawdziwie uczciwa umowa powinna dawać równe prawa obu stronom. Jeśli tylko sprzedawca może zmienić warunki, wypowiedzieć kontrakt lub doliczać ukryte opłaty – to nie jest partnerska współpraca. To pułapka z atrakcyjnym opakowaniem.

Pamiętaj: najtańsza oferta na rynku rzadko jest najlepsza. Często jest najtańsza dlatego, że firma i tak nie zamierza jej honorować, gdy przestanie się opłacać. Czytaj umowy, zadawaj pytania i nie daj się skusić pustym obietnicom.

Udostepnij:

Może Cię również zainteresować

Chcesz obniżyć rachunki za energię?

Skontaktuj się z nami i dowiedz się, ile możesz zaoszczędzić. Konsultacja jest bezpłatna!

Zamów bezpłatną konsultację