Energia odnawialna

Fotowoltaika produkuje 100 MWh rocznie, a za oddawanie nadwyżek do sieci klient dopłaca. Case study instalacji 107 kW

13.08.2026

Przy fotowoltaice najczęściej patrzymy na jedną liczbę – ile instalacja wyprodukowała energii. Tymczasem dla wyniku finansowego znacznie ważniejsze jest to, co później stało się z wyprodukowanym prądem. Czy został wykorzystany od razu przez obiekt, czy trafił do sieci i został sprzedany? Przy jednej z ostatnich analiz sprawdziliśmy dokładnie ten drugi przypadek. Chodzi o budynek wielorodzinny z instalacją fotowoltaiczną o mocy 107,83 kW, produkującą około 100 MWh energii rocznie.

Budynek pobiera dodatkowo z sieci około 250 MWh energii rocznie. Instalacja jest więc stosunkowo niewielka względem całkowitego zapotrzebowania obiektu i zdecydowana większość jej produkcji zostaje wykorzystana na miejscu. Z danych dotyczących eksportu wynika, że w przeliczeniu na rok do sieci trafia około 6,6 MWh. Możemy więc przyjąć, że około 93,4 MWh ze 100 MWh rocznej produkcji jest konsumowane bezpośrednio w budynku. Całkowite rzeczywiste zużycie obiektu wynosi zatem około 343 MWh rocznie, z czego około 27% pokrywa bezpośrednio fotowoltaika.

To bardzo wysoki poziom autokonsumpcji i z punktu widzenia ekonomiki instalacji jest to dobra sytuacja. Problem pojawił się jednak przy próbie odpowiedzi na pozornie proste pytanie: ile klient rzeczywiście zarabia na pozostałej energii wysyłanej do sieci?

Po rozbudowie instalacji zmieniły się zasady rozliczenia

Instalacja powstała jako rozbudowa wcześniejszej mikroinstalacji o mocy około 50 kW. Klient uzyskał warunki przyłączenia i wykonawca rozpoczął realizację rozbudowy. Po zwiększeniu mocy do 107,83 kW zmienił się jednak formalny sposób funkcjonowania źródła. Na etapie odbioru operator systemu dystrybucyjnego wymagał wskazania podmiotu odpowiedzialnego za bilansowanie handlowe – POB.

Wcześniej klient posiadał standardową umowę obejmującą zakup energii oraz rozliczenie energii wprowadzanej przez mikroinstalację. Po rozbudowie konieczne było rozdzielenie tych kwestii i zawarcie osobnej umowy dotyczącej sprzedaży wyprodukowanej energii oraz bilansowania handlowego. Ponieważ instalacja była już fizycznie wykonana, klient miał ograniczone możliwości negocjacyjne – bez wskazania POB nie można było zakończyć całego procesu po stronie OSD.

Nie chcieliśmy jednak oceniać samej procedury. Interesowało nas coś bardziej praktycznego: jak na tych warunkach faktycznie rozliczana jest energia, którą instalacja oddaje do sieci?

Poprosiliśmy o dane z każdego 15-minutowego okresu

Od sprzedawcy otrzymaliśmy szczegółowe zestawienie obejmujące energię wprowadzoną do sieci oraz ceny przypisane do poszczególnych 15-minutowych okresów handlowych. Dane obejmują okres od uruchomienia rozbudowanej instalacji – około 16 miesięcy. Łącznie w tym czasie do sieci trafiło 8,784 MWh energii.

Następnie porównaliśmy ceny znajdujące się w zestawieniu z historycznymi cenami publikowanymi przez PSE. Wartości się zgadzały. Oznacza to, że w przesłanym pliku znajdowały się rzeczywiste ceny rynku energii przed zastosowaniem dodatkowych warunków wynikających z umowy klienta.

I właśnie tutaj pojawia się najważniejszy element całej analizy. Umowa przewiduje, że cena odkupu energii zostaje pomniejszona o 50 zł/MWh , a dodatkowo klient ponosi koszt bilansowania handlowego w wysokości 45 zł/MWh. W praktyce oznacza to łączne obciążenie wynoszące 95 zł za każdą MWh energii wprowadzoną do sieci.

Jeżeli więc giełdowa cena energii wynosi 300 zł/MWh, klientowi pozostaje około 205 zł/MWh. Przy cenie 150 zł/MWh pozostaje 55 zł/MWh. Przy cenie 100 zł/MWh zostaje zaledwie 5 zł/MWh. Natomiast przy każdej cenie poniżej 95 zł/MWh klient zaczyna dopłacać do energii oddawanej do sieci.

Ile naprawdę była warta energia wysłana do sieci?

Policzyliśmy wartość każdej ćwiartki godziny osobno: ilość energii wprowadzonej do sieci pomnożona przez rzeczywistą cenę giełdową obowiązującą w tym czasie. Dla całych 8,784 MWh uzyskaliśmy zaskakujący wynik.

Analizowana wartość| Wynik

---|---
Energia wprowadzona do sieci| 8,784 MWh
Wartość wg rzeczywistych cen giełdowych| 388,21 zł
Średnia ważona cena giełdowa| 44,19 zł/MWh
Pomniejszenie ceny zgodnie z umową| 50 zł/MWh
Koszt bilansowania| 45 zł/MWh
Łączne obciążenie zmienne| 95 zł/MWh
Wynik sprzedaży energii po tych kosztach| –446,27 zł
Średni wynik za 1 MWh eksportu| –50,81 zł/MWh

To oznacza, że prawie 8,8 MWh energii elektrycznej fizycznie wprowadzonej do sieci miało na giełdzie wartość zaledwie 388,21 zł. Wynika to z profilu produkcji fotowoltaiki – największe nadwyżki pojawiają się właśnie wtedy, gdy energii na rynku jest dużo, a ceny są niskie, zerowe lub nawet ujemne.

Po uwzględnieniu warunków umowy trzeba od tej wartości odjąć jeszcze 834,48 zł, wynikające z kosztu 95 zł/MWh. Końcowy wynik samego eksportu wynosi więc około –446 zł netto. Innymi słowy: w analizowanym okresie klient nie zarobił na energii oddanej do sieci. Po zastosowaniu warunków umownych dopłacił do jej odbioru.

Ta sama MWh: 790 zł wartości w budynku i minus 50 zł po wysłaniu do sieci

Najlepiej skalę problemu pokazuje zestawienie ceny sprzedaży z kosztem energii kupowanej przez budynek. Klient kupuje obecnie energię czynną po około 790 zł/MWh netto. Nie jest to umowa zawarta przeze mnie – analizujemy tutaj istniejącą sytuację klienta i warunki zawarte wcześniej z innym sprzedawcą.

Jeżeli instalacja wyprodukuje 1 MWh i budynek wykorzysta ją na miejscu, klient nie musi kupić tej energii za około 790 zł. Natomiast średni wynik tej samej 1 MWh po wysłaniu do sieci, przy cenach występujących w analizowanym okresie i po zastosowaniu warunków umowy odkupu, wyniósł około –50,81 zł/MWh.

Przy około 93,4 MWh rocznej autokonsumpcji sama energia zużyta bezpośrednio w budynku zastępuje zakup energii czynnej o wartości około:

93,4 MWh × 790 zł/MWh = około 73 800 zł netto rocznie.

To pokazuje, dlaczego sama instalacja fotowoltaiczna nadal może być bardzo opłacalna. Jej wartość powstaje przede wszystkim dzięki autokonsumpcji , a nie dzięki sprzedaży nadwyżek.

Różnica jest ogromna. Jedna MWh zużyta na miejscu ma dla tego klienta wartość około 790 zł , podczas gdy jedna MWh oddana do sieci w analizowanym okresie dawała średnio wynik około –51 zł.

Do tego dochodzi 12 000 zł stałej opłaty rocznie

Na tym koszty związane z odkupem energii się nie kończą. Umowa przewiduje również 1000 zł netto opłaty handlowej miesięcznie , czyli 12 000 zł netto rocznie za umowę dotyczącą odkupu i bilansowania energii.

To szczególnie istotne przy takim profilu instalacji. Budynek wykorzystuje na miejscu ponad 90% produkcji, a do sieci trafia w przeliczeniu na rok tylko około 6,6 MWh. Mamy więc sytuację, w której wartość samej sprzedawanej energii jest bardzo niewielka, natomiast stały koszt obsługi jej sprzedaży wynosi 12 tys. zł rocznie.

Nie doliczam tutaj dodatkowej opłaty handlowej związanej ze zwykłą umową zakupu energii przez budynek, ponieważ jest to osobna umowa i osobny koszt. Chodzi wyłącznie o pokazanie ekonomiki wprowadzania nadwyżek z instalacji PV do sieci.

Czy można ograniczać eksport, gdy ceny są zbyt niskie?

Skoro klient ponosi łącznie 95 zł/MWh zmiennych kosztów odkupu i bilansowania, bardzo łatwo wyznaczyć granicę opłacalności. Jeżeli cena giełdowa spada poniżej 95 zł/MWh, każda kolejna MWh wysłana do sieci generuje stratę.

Policzyliśmy więc wszystkie okresy 15-minutowe w otrzymanym zestawieniu, w których instalacja eksportowała energię przy cenie poniżej tego poziomu. Łączna strata wynikająca właśnie z tych nieopłacalnych okresów wyniosła około 975,79 zł.

To prowadzi do ciekawego kierunku dalszej optymalizacji: odpowiednie sterowanie instalacją i ograniczenie eksportu w okresach, w których cena sprzedaży spada poniżej kosztów wynikających z umowy. Nie w każdym obiekcie techniczne „zero export” będzie najlepszym rozwiązaniem i trzeba wcześniej sprawdzić falowniki, automatykę, warunki przyłączenia oraz profil zużycia. Samo zestawienie danych pokazuje jednak, że przy takich warunkach umownych zarządzanie eksportem przestaje być techniczną ciekawostką, a zaczyna mieć konkretną wartość finansową.

Fotowoltaiki nie można oceniać wyłącznie po rocznej produkcji

Ten przypadek jest dobrym przykładem tego, dlaczego przy większych instalacjach fotowoltaicznych nie wystarczy spojrzeć na produkcję z falownika. Instalacja może wyprodukować 100 MWh rocznie, ale ekonomicznie czymś zupełnie innym jest 1 MWh wykorzystana przez obiekt, a czymś innym 1 MWh wysłana do sieci.

W analizowanym budynku około 93,4 MWh rocznej produkcji zostaje wykorzystane na miejscu i zastępuje energię kupowaną po 790 zł/MWh. To właśnie tam powstaje zdecydowana większość wartości instalacji. Nadwyżka wynosząca około 6,6 MWh rocznie trafia natomiast na rynek w godzinach, w których ceny są często bardzo niskie, a dodatkowo obciążona jest kosztami wynikającymi z umowy sprzedaży i bilansowania.

Dlatego przy analizie fotowoltaiki sprawdzam nie tylko liczbę MWh wyprodukowanych w ciągu roku. Warto zestawić ze sobą produkcję, autokonsumpcję, eksport, rzeczywiste ceny z poszczególnych okresów handlowych oraz warunki umowy ze sprzedawcą. Dopiero wtedy można odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: ile ta instalacja naprawdę zarabia i gdzie tracone są pieniądze?

Jeżeli masz większą instalację fotowoltaiczną i nie wiesz, jak rozliczana jest energia oddawana do sieci, warto sprawdzić nie tylko fakturę, ale również umowę odkupu i dane pomiarowe z OSD. Na ich podstawie można policzyć rzeczywistą cenę sprzedaży energii, poziom autokonsumpcji i sprawdzić, czy sposób pracy instalacji da się jeszcze zoptymalizować.

Udostepnij:

Może Cię również zainteresować

Chcesz obniżyć rachunki za energię?

Skontaktuj się z nami i dowiedz się, ile możesz zaoszczędzić. Konsultacja jest bezpłatna!

Zamów bezpłatną konsultację