Doradca energetyczny dla firmy – po co właściwie jest i co daje współpraca?
Prąd i gaz to dla większości firm po prostu kolejne faktury do opłacenia. Raz na jakiś czas kończy się umowa, pojawia się oferta od sprzedawcy, ktoś dzwoni z propozycją niższej ceny i trzeba podjąć decyzję.
Tylko że cena energii to zaledwie jeden fragment całego rachunku. Są jeszcze zapisy umowy, dystrybucja, taryfa, moc umowna, energia bierna, przekroczenia mocy, fotowoltaika, sposób rozliczenia nadwyżek czy moment, w którym w ogóle warto zawierać kolejną umowę.
I właśnie tutaj widzę rolę doradcy energetycznego.
Nie jako człowieka, który za wszelką cenę musi sprzedać konkretną ofertę. Bardziej jako osobę, do której właściciel firmy może zadzwonić i po prostu zapytać:
„Michał, jak to naprawdę działa i co w tej sytuacji ma sens?”
Nie call center. Po prostu Michał
Na TaniaEnergia.waw.pl nie ma zespołu kilkunastu handlowców, którzy po otrzymaniu numeru telefonu będą kontaktować się z klientem do skutku.
Jestem ja – Michał.
Przy największych i najbardziej skomplikowanych tematach pracuję również ze wspólnikiem. I na tym lista się kończy.
Jeżeli rozmawiam z właścicielem firmy i słyszę: „dziękuję, nie jestem zainteresowany”, to temat jest zamknięty. Jeżeli klient chce wrócić do rozmowy za pół roku, wracamy za pół roku. Jeżeli chce tylko zadać pytanie i niczego nie podpisywać, również jest to w porządku.
Nie chcę budować relacji w oparciu o presję. Chcę, żeby osoba po drugiej stronie wiedziała, do kogo może wrócić, kiedy znowu pojawi się temat prądu, gazu, fotowoltaiki albo dziwnej pozycji na fakturze.
Po co komu doradca, skoro ofertę na prąd można dostać w jeden dzień?
Sama zmiana sprzedawcy energii nie jest już dzisiaj szczególnie egzotycznym procesem.
Firmy dostają wiele ofert. Część przedsiębiorców od lat zmienia sprzedawców i potrafi wynegocjować naprawdę dobre ceny.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy na całość patrzymy wyłącznie przez pryzmat jednej liczby:
„Ile kosztuje MWh?”
Można mieć bardzo dobrą cenę energii i jednocześnie przepłacać kilka albo kilkanaście tysięcy złotych rocznie na źle dobranej taryfie dystrybucyjnej.
Można dostać świetną ofertę, ale nie zauważyć zapisów pozwalających na zmianę ceny albo naliczenie dodatkowych opłat w określonej sytuacji.
Można płacić kary za energię bierną albo przekroczenia mocy i przez lata traktować je jak zwykły element rachunku.
Można mieć fotowoltaikę, która nie została prawidłowo uwzględniona w dokumentach sprzedawcy. Zdarzają się nawet sytuacje, w których problem pojawia się również po stronie zgłoszeń do operatora sieci.
Można też dostać ofertę droższą o kilkadziesiąt złotych za MWh tylko dlatego, że firma posiada instalację fotowoltaiczną – podczas gdy u innego sprzedawcy takiej różnicy nie będzie.
Dlatego dobry doradca nie powinien traktować klienta jak numeru umowy do podpisania. Powinien spojrzeć na jego energię trochę tak, jakby chodziło o jego własną firmę.
Oczywiście, że chcę sprzedać prąd albo gaz
Wolę powiedzieć to wprost.
Na zawieranych umowach sprzedaży energii elektrycznej i gazu zarabiam prowizję. To jest część mojej pracy.
Różnica polega na tym, że mam dostęp do ofert różnych sprzedawców i obserwuję ich bieżącą politykę cenową, konstrukcję produktów oraz warunki umów.
Dzięki temu pytanie nie musi brzmieć:
„Jak przekonać klienta do tej jednej oferty?”
Tylko:
„Które rozwiązanie najlepiej pasuje do tej konkretnej firmy?”
Dla jednej firmy będzie to gwarancja stałej ceny.
Dla innej sensowniejsza może być cena oparta o rynek albo zakup energii w transzach.
Jedna firma będzie chciała zabezpieczyć tylko kolejny rok. Inna będzie potrzebowała przewidywalnego kosztu przez trzy lata.
Dla przedsiębiorcy posiadającego fotowoltaikę kluczowe mogą być zupełnie inne zapisy niż dla firmy, która całą energię pobiera z sieci.
Liczy się więc nie tylko cena. Oferta powinna odpowiadać temu, jak firma naprawdę zużywa energię i jak chce nią zarządzać przez kolejne lata.
Umowa to czasem 20, 30 albo 40 stron szczegółów
Cena na pierwszej stronie może wyglądać świetnie.
Tylko że później dochodzą warunki sprzedaży, cenniki, regulaminy i ogólne warunki umowy.
A właśnie tam mogą znajdować się odpowiedzi na pytania:
- czy cena rzeczywiście pozostanie niezmienna przez cały okres,
- kiedy sprzedawca może ją zmienić,
- jakie są warunki wypowiedzenia,
- czy istnieją dodatkowe opłaty,
- co stanie się po zamontowaniu fotowoltaiki,
- jak rozliczane będą nadwyżki energii,
- co się stanie przy zmianie wielkości zużycia,
- czy po zakończeniu gwarancji umowa automatycznie przejdzie na kolejne warunki.
Czasami jedno zdanie w wielostronicowym komplecie dokumentów ma większe znaczenie niż różnica kilku złotych w cenie MWh.
Rolą doradcy jest wiedzieć, gdzie takich zapisów szukać i które z nich rzeczywiście mogą mieć znaczenie dla konkretnego klienta.
Nie wiem wszystkiego. I nie zamierzam udawać, że wiem
Energetyka cały czas się zmienia.
Pojawiają się nowe produkty, nowe sposoby rozliczeń, zmieniają się zasady sprzedawców, taryfy, przepisy i sytuacja na rynku.
Nie ma człowieka, który raz nauczył się energetyki i przez następne 20 lat będzie znał odpowiedź na każde pytanie.
Przewaga doświadczenia polega na czymś innym.
Przez moje ręce przechodzą różne umowy, faktury, problemy z dystrybucją, fotowoltaiką, mocą, gazem czy rozliczeniami. W efekcie wiele sytuacji, które dla właściciela firmy pojawiają się pierwszy raz, ja już gdzieś wcześniej widziałem.
A jeżeli problem jest nowy, zwykle wiem przynajmniej, gdzie zacząć szukać odpowiedzi i jaką ścieżką go rozwiązywać.
Czasami największą wartością nie jest wymyślenie nowego rozwiązania.
Wystarczy wiedzieć, że rozwiązanie już istnieje.
Czasem najlepsza oszczędność nie ma nic wspólnego ze zmianą sprzedawcy
To jest chyba jedna z najważniejszych rzeczy, które chciałbym pokazywać na tej stronie.
Nowa umowa sprzedaży energii może dać oszczędności, ale czasami dużo większy efekt znajduje się zupełnie gdzie indziej.
Przykładowo warto sprawdzić:
- czy grupa taryfowa odpowiada godzinom pracy firmy,
- czy moc umowna nie jest zbyt wysoka albo regularnie przekraczana,
- czy na fakturze pojawia się energia bierna,
- czy instalacja kompensacji działa prawidłowo,
- czy fotowoltaika jest właściwie zgłoszona i rozliczana,
- czy aktualny sprzedawca nie nalicza dodatkowych kosztów związanych z PV,
- czy obecna umowa rzeczywiście daje gwarancję ceny, której przedsiębiorca oczekiwał,
- czy lepiej zabezpieczyć ceny na rok, dwa czy trzy lata.
Nie zawsze będzie tam oszczędność. Nie każdą firmę da się zoptymalizować w ten sam sposób.
Ale warto przynajmniej wiedzieć, za co firma płaci i dlaczego.
I chyba właśnie po to jest doradca energetyczny
Nie po to, żeby właścicielowi firmy odebrać możliwość podejmowania decyzji.
Wręcz przeciwnie.
To jego firma, jego pieniądze i jego decyzja. Jeżeli chce podpisać konkretną umowę mimo moich uwag – ma do tego pełne prawo. Jeżeli nie chce zmieniać niczego – również.
Mogę natomiast dostarczyć mu więcej informacji przed podjęciem tej decyzji.
Powiedzieć, jak wygląda rynek.
Porównać dostępne możliwości.
Przeczytać umowę.
Sprawdzić fakturę.
Zwrócić uwagę na ryzyko.
Pokazać, że poza ceną energii istnieje jeszcze kilka innych miejsc, w których warto szukać kosztów.
I odpowiedzieć na pytanie:
„Gdyby to była Twoja firma, na co zwróciłbyś teraz uwagę?”
W tak małym i specyficznym obszarze jak umowy na prąd, gaz, dystrybucja i fotowoltaika dobrze jest po prostu mieć człowieka, do którego można z takim pytaniem zadzwonić.
Jeżeli masz fakturę, ofertę albo umowę i chcesz wiedzieć, czy wszystko wygląda w niej rozsądnie – podeślij ją do mnie. Sprawdzę, na co warto zwrócić uwagę i czy widzę tam coś, co można poprawić.